|
kto by pomyślał, że los może być takim pogmatwanym gąszczem sytuacji bez wyjścia, słów rzucanych w przestrzeń, które zdawałoby się nie miały żadnego znaczenia. Tylu ludzi przewija się ciągle koło mnie - tworzy częściowo mój los - świadomie i nie.
kto by pomyślał, że te lata, które skreśliłam, a właściwie odkreśliłam grubą kreską zdały się nawarstwić i spadać teraz na mnie w zastraszająco szybkim tempie, którego nie jestem w stanie ogarnąć, nie umiem tego zatrzymać, a choćby i nawet wstrzymać na jeden dzień. czas - coś i nic. płynie 'phanta rhei'. kto by pomyślał, że ten los bywa tak zmiennym? że przywiązuje ludzi do siebie w sposób tak nieodgadniony, że aż zastraszająco niebezpieczny? za mało wiem, zbyt moje myślenie zdaje się proste w obliczu takich zawirowań. ale ten podstępny los właśnie zdradliwie się uśmiecha. no i kto by pomyślał? no kto? oprócz jednej osoby - nikt. a może to nie zwykłe zawirowanie. może jesteśmy sobie pisani? przeznaczeni? 2 lata minęło od pierwszego wpisu, 2 lata ciągle nowych zdarzeń, 2 lata nowych zauroczeń, przyjaźni, kłótni i płaczu. i po 2 latach znów stajemy na przeciwko siebie tak bardzo pragnąc sobie ufać. czy pierwsza miłość jest jedyną i wyjątkową? czy każda jest pierwszą? to takie proste : nie wiem. Name:
Komentarze: |